Co się działo w marcu 2026
- Kate
- 15 kwi
- 5 minut(y) czytania
Marzec to zdecydowanie był bardzo pracowity miesiąc. Chociaż na co dzień wydaje się, że mało rzeczy się rusza, to jak się spojrzy wstecz i wylistuje, wychodzi na to, że faktycznie nie próżnowaliśmy.
W tym miesiącu, jak pewnie większość ogrodników, mocno rzuciliśmy się na pracę przygotowawcze na polu.
Przesadzenie malin
Kupując posiadłość mieliśmy już jedno miejsce w którym rosły maliny. Były one dość mocno zarośnięte, więc w pierwszym roku skupiłam się na przerzedzeniu ich i doprowadzeniu do względnego porządku.
Nie podobało mi się jednak ich miejsce, głównie ze względu na to, że nie było go wystarczająco, aby zbierać te maliny w komfortowy sposób.
W tym roku wreszcie udało nam się przenieść je dalej w głąb pola, koło sadu owocowego.

jjj
Nie przenosiłam wszystkich sadzonek, które były na poprzednim miejscu, a zrobiłam na ten moment dwa długie, odpowiednio oddalone od siebie rzędy.
W dalszym ciągu mamy tutaj potencjał na ekspansje, ale liczę na to, że dając im tyle przestrzeni, rozrosną się na tyle, że będziemy mieli ich aż nadto.

Pieczenie chleba na zakwasie
Swoją przygodę z pieczeniem chleba na zakwasie zaczęłam już jakiś czas temu.
Skupiam się głównie na chlebie orkiszowym pełnoziarnistym na zakwasie żytnim. Miałam solidną bazę, ale chciałam trochę poeksperymentować żeby zobaczyć na co mogę sobie pozwolić.
Wyniki tego eksperymentu zobaczycie w niedalekiej przyszłości na blogu w formie przepisu :)

Problemy z budynkiem gospodarczym
Nasz stary budynek gospodarczy zaczął nam robić numery i postanowił pewnej nocy się częściowo zawalić. Nie planowaliśmy w tym roku zajmować się nim w żaden sposób, ale wygląda na to, że chyba będziemy musieli ze względu na ryzyko całkowitego zawalenia się.

Więcej skrzynek na polu
Do tej pory mieliśmy na polu 3 grządki podwyższane, ale planowaliśmy docelowo ich dużo więcej. Udało nam się złożyć jeszcze przed sezonem 11(!) nowych skrzynek, ale wypełnienie ich to jest wyzwanie.
Początkowo planowaliśmy zacząć kopać ziemie pod oczko wodne/staw, ale finalnie zdecydowaliśmy się na kupno ziemi na tony. Mieliśmy nadzieje, że mając wypożyczoną koparkę, będziemy w stanie te skrzynki zapełniać w tempie ekspresowym.
Niestety, skrzynki z których korzystamy wykonane są z dość cienkiego metalu. Wrzucenie do nich grud ziemi z wysokości koparki, potrafiło zrobić w nich duże odkształcenia, więc zdecydowaliśmy się uciąć straty. Ostatecznie koparka rozłożyła ziemię w miejsca, z których będzie nam stosunkowo wygodnie przenieść ją ręcznie za pomocą łopat.

Koniczyna i polne kwiaty
Korzystając z okazji, że wypożyczyliśmy koparkę, porobiliśmy trochę prac porządkowo - wyrównujących w kilku miejscach. Jednym z nich były okolice budynku gospodarczego, koło którego przez poprzednich właścicieli wykopana była spora dziura - docelowo na to żeby zakopać w niej gruz po rozbiórce.
Nie chcemy mieć na swojej działce zakopanych śmieci także postanowiliśmy ową dziurę zakopać i wyrównać cały teren dookoła. Zostaliśmy z fajnym równym, ale gołym placem, który dobrze byłoby czymś obsiać, żeby nie zajęły go chwasty.
Dwa lata temu zasiałam dużo polnych kwiatów i udało mi się zebrać z nich sporo nasion, które cierpliwie czekały w kartonie. Postanowiłam w końcu je wykorzystać i wysiać w tamtym miejscu, razem z koniczyną, która wprawdzie jest już po terminie, ale mam nadzieję, że sobie poradzi. Zobaczymy, jak to ostatecznie wykiełkuje i się rozrośnie :)


Czosnek wschodzi!
Czosnek to warzywo, które w naszym domu zużywamy w naprawdę dużych ilościach. W zeszłym roku posadziliśmy go na 3 grządkach i w tym roku zrobiliśmy to samo. Tym razem udało nam się wykorzystać czosnek z zeszłego sezonu do sadzenia w tym roku. Używamy odmian Harnaś i Lubasza, ale po zbiorach ich nie segregowaliśmy, więc obecnie na grządkach znajduje się mieszanka obu odmian.

Pierwszy kompost w użyciu
Od praktycznie samego początku korzystaliśmy z kompostownika do utylizacji wszystkich resztek z domu i pola. Nie udało nam się zapełnić go w całości, ale musieliśmy go zlikwidować, więc stwierdziliśmy, że najwyższy czas zacząć z niego korzystać.
Nie jest on w 100% przerobiony, szczególnie widoczne są skorupki po jajkach. Jednak jest w na tyle dobrym stanie, że w tym sezonie zamiast kupować, będziemy korzystać właśnie z niego. Ciężko mi dokładnie oszacować ile go jest, ale powiedziałabym, że można by porównać te ilość do 15 - 20 worków kupnego kompostu - co powinno w całości pokryć nasze zapotrzebowanie na kompost na ten sezon :)

Cięcie drzew owocowych
Temat drzew owocowych jest dla mnie obecnie najbardziej skomplikowanym ze wszystkich aspektów życia na wsi. Na start razem z polem były już tutaj 2 zaniedbane śliwy, 1 również zaniedbana brzoskwinia i 1 duża, i bardzo ładna czereśnia.
W marcu na tapet wzięłam w końcu temat tych dwóch śliw. Nie mam jakiejś wielkiej wiedzy jeżeli chodzi o przycinanie drzewek, znam teorie i ogóle założenia. Na szczęście nie jestem do tych drzewek w żaden sposób przywiązana także postanowiłam pójść "na grubo" i poważnie je przyciąć.
Co z nich będzie, czas pokaże, na pewno dzięki nim mamy sporo gałęzi, które przemielimy na zrębki.
Metamorfoza pierwszej śliwy
Metamorfoza drugiej śliwy
Poprzedni sezon był niestety dość brutalny dla naszego nowo posadzonego sadu. Wysokie temperatury na początku wiosny, a potem przymrozki sprawiły, że sporo z naszych młodych drzewek przemarzło.
Bardzo dużo głównych pędów uschło, ale wiele z nich zaczęło puszczać nowe gałęzie powyżej miejsca szczepienia. Postanowiłam je wykorzystać i spróbować uratować te drzewka. Dokonałam kolejnych radykalnych cięć, zostawiając czasem jedynie malutkie gałązki.
Z pewnością konieczna będzie wymiana niektórych martwych drzew na zupełnie nowe. Będzie to dobra okazja żeby porównać czy takie "uratowane" drzewka nadrobią względem nowo posadzonych, czy jednak reanimacja ich nie była opłacalna czasowo.

Porządki w truskawkach
Jako, że truskawki mamy na kopcach na agrowłókninie, zdecydowaliśmy się na to, żeby między rzędami również ją wyłożyć, ponieważ koszenie w tamtym miejscu było dość problematyczne. Niestety nie przewidziałam wcześniej, że jest to bardzo dobra droga dla ślimaków.
Pod koniec sezonu nasze truskawki zostały przez nie dość mocno pogryzione, dlatego teraz na te agrowłókninę będziemy wysypać zrębki. Nie mam 100% pewności, że to zablokuje potencjalne ataki w przyszłości, jeżeli to okaże się niewystarczające, będziemy próbować innych metod.
Na start sezonu, poza wysypaniem zrębek, trzeba też było truskawki posprzątać ze starych, zeschniętych liści.


Potop w piwnicy
Mając stary dom czasem zdarzy się niespodziewanie jakaś awaria. Zbierając się na spacer, znajoma dostrzegła z okna na zewnątrz, że woda nam tryska w piwnicy!
Okazało się, że pękła nam rura zaraz przed licznikiem wody, a na domiar złego, nie działał nam główny zawór żeby móc ją zakręcić. Próbowaliśmy się dodzwonić na numer alarmowy do wodociągów, ale przez pewien czas był niedostępny.
Na szczęście po jakiejś godzinie udało nam się tam dobić, pan dyżurujący szybko do nas podjechał i wyłączył tymczasowo wodę na całej wsi. Niewiele brakowało, a woda podeszłaby pod elektronikę od pompy ciepła, na szczęście obyło się bez większych strat.
Naprawa rury poszła sprawnie, a z pomocą sąsiadów udało nam się bardzo szybko wypompować wodę.

Kurs na elektryka
Ostatnia rzecz, która działa się już przy samym końcu marca. Od dłuższego czasu planowałam wybrać się na kurs robienia instalacji elektrycznych - głównie w zamyśle, aby mieć wiedzę żeby przerabiać instalacje w naszym domu. Ten plan udał się w 100%, jestem niesamowicie zadowolona z wiedzy jaką tam zdobyłam.
Nasza organizacja wokół tego kursu niebyła tak łatwa jak mogłoby się wydawać. Zajęcia odbywały się 350km od naszego miejsca zamieszkania, więc musieliśmy się wybrać na wycieczkę wszyscy w trójkę - razem z 9 miesięcznym dzieckiem.
To był bardzo intensywny czas, ale finalnie, wszystko się udało. A w maju czeka mnie egzamin na SEPa ;)












Komentarze